Nadszedł czas na kontynuację mojej historii, jak zostać UX designerem. W pierwszej części wpisu opisywałam swoje zupełne początki – skąd pomysł na zmianę branży, od czego zacząć, skąd uczyć się UX, a także jak stworzyć portfolio od zera. W tej części chcę podzielić się z Wami tym, jak przygotowałam swoje CV, gdzie szukać pracy jako UX Designer, jak wyglądają rozmowy kwalifikacyjne i zadania rekrutacyjne oraz jak wyglądały moje pierwsze tygodnie pracy.

 

Czy to już moment na wysyłanie CV?

 

Pochodziłam na różne warsztaty, zrobiłam dwa małe projekty koncepcyjne, które wrzuciłam na Behance. Nie czułam się wystarczająco gotowa na wysłanie CV do potencjalnych pracodawców. Odkładałam ten moment dosyć długo. Bo jeszcze nie jestem gotowa, bo mogłabym jeszcze z trzy projekty zrobić, bo teraz to się spalę, bo majówka i CV wyląduje na dnie skrzynki odbiorczej... Akurat w wymówkach byłam świetna. Tutaj znowu z pomocą przyszli znajomi „Po prostu to zrób!”. 

Najbardziej bałam się tego, że wyślę moje słabe portfolio do wszystkich moich wymarzonych firm, oni mnie zapamiętają i już nigdy mnie nie zatrudnią, nawet kiedy stanę się lepsza.

Nie, nikt Was nie zapamięta.

Gdyby nie porządny kop w cztery litery, pewnie do teraz bym się czaiła i zastanawiała, czy to na pewno już dobry moment. Za namową przyjaciół i znajomych z branży, odważyłam się i wysłałam klika CV z linkami do skromnego portfolio na Behance. 

 

Zanim przejdziemy do tego, co stało się dalej, zostańmy chwilę przy samym CV.

 

Projektowanie CV

 

Na temat samego CV można by napisać kolejne trzy wpisy, ale nie jestem w tej kwestii ekspertem, więc nie czekajcie na nie. Mogę się jedynie podzielić tym, czego udało mi się dowiedzieć i co sprawdziłam na sobie. Bazując na własnym doświadczeniu i rozmowach z rekruterami, udało mi się zebrać kilka uniwersalnych porad, które warto wziąć sobie do serca. 

 

CV jest Twoją wizytówką

Warto mieć na uwadze, że CV jest Twoją wizytówką i będzie reprezentowało Cię przed pracodawcą, jeszcze zanim zdążycie się poznać osobiście. Często jego jakość decyduje o tym, że do spotkania nigdy nie dojdzie. I nie mówię tu o samej zawartości CV, tylko o sposobie prezentacji. Skoro chcesz być UX Designerem, niech Twoje CV dostarcza przyjemnych doświadczeń.

Podejdź do pisania CV, jak do jednego ze swoich projektów.

Zastanów się kim jest Twój użytkownik – kto będzie oglądał Twoje CV? Czego będzie szukał? Czego chce się z tego CV dowiedzieć? Prawdopodobnie Twoje Resume trafi do kogoś z działu HR lub bezpośrednio do innego projektanta, z którym będziesz współpracować. W pierwszej kolejności będą się chcieli dowiedzieć kim jesteś i jakie masz doświadczenie, czym się wcześniej zajmowałeś. Niech te informacje będą na pierwszym planie.

Tylko to, co ważne

Unikaj ściany tekstu! Nikt nie przeczyta Twojego CV od deski do deski, nigdy. Pewnie wiesz, jak trudno teraz utrzymać uwagę użytkownika. To samo tyczy się Twojego CV. Rekruter nie ma czas, na wgłębianie się dokładnie w tekst i wyszukiwanie wartościowych informacji. Możesz liczyć jedynie na szybkie przeskanowanie dokumentu, w czasie którego wyłapie fakty o Tobie.  Aby ułatwić wyszukanie najważniejszych informacji, stosuj nagłówki, wylistowania, sekcje i pogrubienia. Te zabiegi sprawią, że osobie nie umknie żadne wartościowe doświadczenie z Twojego CV. 

Sama esencja

Usuń połowę zbędnego tekstu, a potem… znowu usuń połowę zbędnego tekstu. Serio, krótko i zwięźle. CV to nie autobiografia. Musimy wzajemnie szanować swój czas. Wiemy, że o swoim poprzednim projekcie mógłbyś mówić godzinami, ale zostaw coś na rozmowę rekrutacyjną 🙂 W CV oczekuje się konkretów – kiedy, gdzie i za co byłeś odpowiedzialny. Nie musisz pisać pełnymi zdaniami, wystarczą hasła.

Nie odbiegaj od tematu

Każdy z nas gdzieś zaczynał. Ja na przykład pracowałam jako retuszer zdjęć w trochę podejrzanej agencji, później epizod w sieciówce odzieżowej, a następnie w skandynawskiej sieci meblowej. Jak się domyślacie, nie jest to informacja, która znajduje się w moim CV, kiedy aplikuję na Product Designera. Wypisz tylko doświadczenie związane z pozycją, na jaką aplikujesz. Nie masz komercyjnego doświadczenia? Wpisz warsztaty, konferencje, podlinkuj projekty, wolontariaty.

Przeczytaj dokładnie ogłoszenie, na które aplikujesz. Czy Twoje CV jest odpowiedzią na ofertę? Pokreśl umiejętności, które są w wymaganiach na stanowisko, na które aplikujesz.

Wyróżnij się

Content to jedno, druga sprawa to sposób prezentacji. Wyobraź sobie, że oglądasz dziennie po klikanaście tak samo przeciętnych CV. Jak szybko w ogóle przestanie interesować Cię ich zawartość? Aplikujesz do branży kreatywnej, Twoje CV nie musi (a nawet nie powinno) być czarno-białe i nudne. Pokaż swoją osobowość nadając mu nieszablonowego (ale czytelnego!) wyglądu. Jeśli będzie spójne z portfolio, na pewno zrobi to wrażenie na rekruterze, zostaniesz odebrany jako profesjonalista i osoba z charakterem, własnym stylem. Ja stworzyłam sobie własny szablon CV w Adobe Ilustrator. Dodałam trochę kolorów, kilka kształtów i wyszło naprawdę ciekawie i świeżo. Serio, niewiele potrzeba, żeby trochę wyróżnić się z szarego tłumu.

Ostatnie szlify

Przed zapisaniem dokładnie sprawdź swoje CV pod kątem gramatycznym i ortograficznym, szczególnie, kiedy piszesz w obcym języku. Zapisz koniecznie w formacie PDF, dzięki temu Twój idealny szablon się nie rozjedzie, a wyszukany font się nie wykrzaczy. Kilkukrotnie widziałam CV wysyłane w .doc.. Kurcze, ludzie, co jest z Wami nie tak 🙁

Pamiętaj, żeby skompresować plik na sam koniec. Wiele osób ma ustawioną maksymalną wagę załącznika. Więc jeśli Twoje CV będzie za ciężkie, to mail może nie trafić do skrzynki odbiorcy. A tego przecież nie chcemy.

Testowanie

Czas na testy z użytkownikami. Wyślij CV do kilku znajomych i poproś o opinię. Im łatwiej będzie świeżym okiem wyłapać literówki i jakieś niespójności.

 

Gdzie te oferty?

 

Masz już piękne CV, zachęcające portfolio.. i co teraz? Gdzie szukać pracy jako UX Designer? Miejsc z ogłoszeniami jest naprawdę sporo. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, najmniej znalazłam na pracuj.pl. Niemniej i tak warto tam zaglądać, jeśli chcielibyście pracować dla dużej, rozpoznawalnej marki lub korporacji.

Świetnym miejscem do rozpoczęcia poszukiwań jest LinkedIn (pod warunkiem, że masz rozbudowaną sieć kontaktów). Mój wpis o poszukiwaniu pracy osiągnął zasięgi, które przerosły moje oczekiwania. Chyba nie doceniałem siły sieci zawodowej. Osoby z branży udostępniały mój wpis i polecały innych, którzy mogą mi pomóc. Właśnie tak dostałam pierwsze zaproszenie na rozmowę, zaledwie kilka dni po opublikowaniu posta. 

Najciekawsze i najbardziej aktualne oferty znalazłam na grupach na FB. Codziennie sprawdzałam także nowe oferty na Praca UX Labs. Większość ogłoszeń ma widełki, więc unikniecie nieprzyjemnego rozczarowania na koniec 4-etapowej rekrutacji. Zajrzyjcie też na No Fluff Jobs – są tam głównie ogłoszenia dla programistów, ale ostatnio pojawia się coraz więcej także tych z naszej branży. 

 

Wysyłam!

 

Drżącą ręką wciskam wyślij i najgorsze dopiero się zaczyna. Oczekiwanie. Później dochodzi do niego jeszcze niepewność. Czy w ogóle odpiszą? Czy dostanę jakąkolwiek odpowiedź? Czy z moją skrzynką jest wszystko ok? Minęło trochę czasu, zanim zaczęłam dostawać jakiekolwiek odpowiedzi. Moja pewność siebie topniała z każdą kolejną partią wysłanych CV. Nagle pojawiło się kilka zaproszeń na kolejny etap. Tonęłam w zadaniach rekrutacyjnych, które robiłam nocami, bo w dzień pracowałam na etacie w poprzedniej firmie. Jednak traktowałam to jako wyzwanie i kolejną szansę, żeby zdobyć wartościowe doświadczenie. Większość zadań była całkiem ciekawa, a podczas rozmów można było się sporo dowiedzieć. 

 

Czy to jest firma dla mnie? 

 

Wpadłam w pułapkę, bo wysyłałam CV wszędzie, gdzie spełniałam wymagania. Nie wiem czy była to desperacja, czy głupota. Byłam szczęśliwa, że dostaję sporo zaproszeń na rozmowy oraz zadania rekrutacyjne. Jednak często już rozwiązując zadanie kwalifikacyjne wiedziałam, że to nie jest firma dla mnie. Tak odkryłam na przykład, że nie chcę mieć nic wspólnego z ubezpieczeniami. Samo zadanie było dla mnie drogą przez piekło, więc nie wyobrażam sobie pracować w tej branży. Od tej pory zaczęłam dokładniej sprawdzać firmy, do których aplikuję. Szczególnie interesowało mnie nad jakimi projektami pracują, dlatego przejrzałam sobie case studies na stronie oraz profil na Dribbblu. 

Przed zaproszeniem Was na rozmowę, rekruter nieźle Was prześwietli. Zróbcie to samo – poczytajcie o firmie, zainteresujcie się nią. W końcu chcecie być tego częścią, warto się przygotować i dobrze wypaść, a także oszczędzić sobie wzajemnie czasu, jeśli nie będzie to firma dla Ciebie.

 

Szczęśliwe zakończenie (a tak naprawdę początek) 

 

Poszukiwanie pracy zajęło mi mniej więcej 2 miesiące. Łącznie tydzień byłam bez pracy. Nie piszę tego, żeby się pochwalić, tylko żeby pokazać, że się da. Jednocześnie pracowałam w poprzedniej firmie i szukałam czegoś nowego. Czy jakby od razu postawiła wszystko na jedną kartę i zajęła się tylko szukaniem pracy, to byłoby szybciej? Nie sądzę. Procesy rekrutacyjne trwają naprawdę długo i warto uzbroić się w cierpliwość. Po każdym etapie czekasz na odpowiedź, czasami kontakt się urywa. Niestety, trzeba mieć nerwy ze stali. Jednak naprawdę warto. Praca UX Designera jest niesamowicie ciekawa i pozwala na rozwój w wielu kierunkach. 

Pierwsze tygodnie pracy

 

Jeśli myślicie, że zdobycie nowej pracy to w końcu koniec stresu i błoga sielanka, to niestety jesteście w błędzie. Przygoda dopiero się zaczyna. Ja trafiłam do świetnej firmy, gdzie od razu dostałam komercyjny projekt oraz Mentora, który pomagał mi się rozwijać w obszarach, w których miałam braki. To bardzo ważne, że w pierwszej pracy w branży nie przecenić swoich możliwości. Opieka kogoś doświadczonego jest bezcenna. Dzięki temu unikniecie wielu błędów osób początkujących i wypracujecie dobre nawyki w pracy.

Życzę Wam, żebyście trafili równie dobrze 🙂